Początek

Tak się zaczęło- nudny jesienny wieczór i za dużo czasu spędzonego przed komputerem- i jest... strona Złombola... i jest pomysł, natchnienie, inspiracja teraz trzeba jeszcze tylko zarazić tym jak najwięcej równie zakręconych ludzi. Jest już kapitan, więc namawia żonę na początek wystarczy. Potem myślimy kogo jeszcze by namówić, kto jest wystarczająco nakręcony i pozbawiony zdrowego rozsądku, aby pchać się 30-letnim samochodem w ponad 5000 km podróż po Europie, a przy tym nie będzie narzekał, a że nie wygodnie, że zimno, że nie ma klimy i wtem niczym jak w kreskówkach pojawia się żarówka z napisem "idea". Telefon do Karpia, umawiamy się na wieczór z lampką wina i omówienie obecnego stanu geopolitycznego na świecie, po degustacji paru różnych szczepów win (podobno z Gruzji), przedstawiamy Karpiowi propozycje wyjazdu do Szkocji. Ten ku naszemu zaskoczeniu od razu się zgadza. Mając już komplet załogi przyszedł czas na znalezienie bolidu.

Poszukiwania zaczęliśmy zimową porą- wycieczki po podbeskidzkich wioskach- cel Łada 2107 bo na pewno da rade.. no i nie dałaby bo zgniła była. Oczywiście w ogłoszeniu napisane, że ideał, że super stan, nic tylko wsiadać i jechać. A po ogladnięciu auta od razu stwierdzamy, że zdjęcia z aukcji znacznie odbiegają od rzeczywistości, pomijając małe dziurki na karoserii zaklejone zwykłą czerwoną izolką, środek był jednym wielkim syfem, fotele ponacinane, plastiki ledwie się trzymały. Patrzymy pod wóz, jedna z głównych podłużnic zgnita tak, że w dłoni się sypała. Porażka, niewiarygone jest co Ci ludzie myślą, chyba, że ślepi głupcy przyjadą go oglądać. Wielki zawód i powrót do domu w samochodzie w milczeniu...

Kilka dni rozmyślań i jest olśnienie i okrzyk- "Aga może jednak kanciak?" wydawało się to błachostką, że wystarczy zmienić kryteria wyszukiwania na portalach samochodowych. A na nich w tym czasie nic ciekawego niebyło, więc zaczeliśmy szperać po forum złombola, natrafiliśmy na post gdzie ktoś pisze o mechaniku w Bielsku (w Komorowicach dokładnie), który ma pełno starych aut na placu (kanty,skody i trabanty) i może któryś by sprzedał. I to był strzał w 10! I tu zaczyna się historia naszego pojazdu z PRL-u.


Nasza załoga:

 Paweł Paweł- pomysłodawca całego zamieszania, kapitan, z wykształcenia informatyk, twórca strony, logistyk wyprawy i 1 kierowca. Lewa ręka mechanika, będzie trzeba coś wymienić to wymieni, ale czy dobrze to się okaże.



AgaAga- konserwator sztuki, więc jak znalazł do naszego 30-letniego kredensa, żona kapitana, orędowniczka spokoju i nie panikowania. 3 kierowca i nawigator, wspólnie z Krystyną z Garmina. Odpowiedzialna za redagowanie relacji na naszej stronie.



KarpiuKonrad- "karpiu", "ryba". Jedyny człowiek, który potrafi co chwilę opowiadać jakieś nowe kawały, którymi rozbawia tłumy :). Wielbiciel wytrawnych gatunkowych win (zresztą jak i cała załoga :)) i kabaretów. Posiadacz dużego garażu i wielu narzędzi. Na co dzień energetyk, w rajdzie główny operator CB radia i 2 kierowca, prawa ręka mechanika.