Długo oczekiwany remont
Zgodnie z obietnicą ( "jeżeli dojedziemy do domu, kanciak przejdzie kompletny remont silnika jak i środka") jaką dałem gdzieś w drodze powrotnej ze Szkocji. We wrześniu, po ochłonięciu po Złombolowej wyprawie, postanowiłem dotrzymać danej obietnicy i rozpocząć remont naszej czekoladki, którego skrót przedstawiam poniżej:

Wrzesień
Pod koniec września pojechałem na miejsce garażowania naszej kantary i zacząłem ją rozbierać. Najpierw fotele, kanapa, pasy, plastiki, listwy progowe. Potem obudowa hamulca ręcznego, dźwigni zmiany biegów, wykładzina przednia i tylnia. Pod wykładzina znajdowała się masa wygłuszenia w postaci filcowych i gumowych płatów. Po ok 2 godzinach od rozpoczęcia rozbiórki auto w środku było praktycznie gołe. Podłoga okazała się całkiem zdrowa poza 2 miejscami. Z przodu po lewej i prawej stronie ukazały się dość duże dziury na wylot. Z tego co zauważyłem to bardzo często w tym miejscu kanciaki mają dziury. By móc jednak ocenić stan całej podłogi czekało mnie pozbycie się sporej warstwy maty bitumicznej, która powlekała praktycznie jej całą powierzchnie. We wrześniu zdołałem jeszcze skuć maty bitumiczne z przodu samochodu, na szczęście nie wykryłem więcej dziur.
copowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.pl
Październik
W październiku zwolnił się docelowy garaż z wyposażeniem, należało więc przewieźć naszego fiata z miejsca A do B. Jednak by to zrobić, po 2 miesiącach postoju, należało go najpierw odpalić. Nie było to jednak takie proste, winny okazał się akumulator, który totalnie padł. Po zamontowaniu tymczasowego akumulatora, kantara odpaliła za pierwszym razem i z gracja przejechała całe miasto do swojego nowego garażu. I tak naprawdę teraz zaczyna się prawdziwy remont, bo praktycznie każdy weekend października siedzimy z Konradem w jego garażu i dłubiemy przy kancie. Po skuciu całej warstwy mat bitumicznych w samochodzie, podłoga poza 2 dziurami z przodu, o których już wspominałem okazała się zdrowa. W celu pozbycia się resztek mat, które nie chciały zejść przy pomocy dłuta i młotka, próbowaliśmy różnych sposobów: nafta, wiertarka z papierem ściernym, opalarka. Nic jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Z pomocą przyszedł nam znajomy mechanik, który polecił zwykłą kątówkę z drucianą szczotką. I to było to, praca szła szybko i efektywnie, co prawda szczotki się szybko zużywały, ale efekt był tego wart. Mając wyczyszczoną podłogę, zanim zabraliśmy się za blacharkę, postanowiliśmy rozmontować auto na części pierwsze. Na pierwszy rzut poszły maska, boczki drzwi, drzwi, podsufitka, zbiornik paliwa,zbiornik gazu. Po wymontowaniu tego ostatniego okazało się, że również podłoga bagażnika wymaga prac blacharskich. Na tym zakończyliśmy pracę w tym miesiącu.
copowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.pl

Listopad
W pierwszą sobotę po wszystkich świętych znowu spotkaliśmy się z Konradem w jego garażu. Odłączyliśmy wszystkie przewody od silnika, wyjęliśmy chłodnice (oczywiście uprzednio spuściliśmy wszystkie płyny), odkręciliśmy alternator, rozrusznik, gaźnik i kolektor wydechowy. Potem poszły śruby mocujące skrzynie biegów. Po krótkiej walce z nią, udało nam się ją zrzucić z wału i tym samym wyjąć spod samochodu. Teraz pozostało tylko odkręcić śruby mocujące łapy silnika i go wyjąć. Łatwe to nie było, obwiązaliśmy silnik pasami, wsadziliśmy w nie długi pręt i z niemałym trudem udało nam się wyjąć silnik (uszkadzając jedynie delikatnie lakier na błotnikach z przodu). Mieliśmy już tylko gołe nadwozie auta z zawieszeniem, więc mogliśmy się wziąć za naprawę szkód, jakie wyrządziła ruda. Jako, że żaden z nas nie miał doświadczenia ze spawaniem blacharki samochodowej błądziliśmy trochę po omacku. Do pierwszej dziury przymierzyliśmy karton i odrysowaliśmy na wymiar, następnie wycięliśmy z arkuszu blachy taki sam kawałek. Przymierzyliśmy go w miejsce dziury i przyspawaliśmy punktowo na metodę do czoła. Nie obyło się bez wypalonych dziur w podłodze i trzeba było odpowiednio dostosować parametry migomatu. Szczeliny między spawami punktowymi zaspawaliśmy spawami ciągłymi. Drugą z dziur postanowiliśmy już zaspawać na zakładkę, z racji na większą trwałość i prostotę tego rozwiązania. Po zaspawaniu dziur, przyszedł czas na ich zabezpieczenie prze korozją jak i reszty odkrytej blachy podłogowej. Jako pierwszej warstwy użyłem podkładu antykorozyjnego używanego do renowacji statków. Listopad zakończył się więc zaspawaniem dziur i pomalowaniem przedniej części podłogi.
copowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.plcopowieryba.iscool.pl
11 12 2011 napisane przez: admin
0 komentarze