5 dzień
Dzień piąty
Budzimy się rano ok 7. Myjemy się i jemu coś na szybko. Odpalamy a tu.....
dym spod maski, wyskakujemy, otwieramy maskę wszędzie tryska woda. Diagnoza: pękł wąż z chłodnicy do korka, dorabiamy zepsuty kawałek z zapasowej chłodnicy z wężami i wszystko działa OK jedziemy.

Tak to ten dzień daliśmy radę, dotarliśmy do mety pokonując 2735 km. Kanciak spisał się doskonale :) Przetrwaliśmy noc kuląc nasze wątłe ciała w kancie. Szkocja za dnia okazała się o wiele bardziej ładniejsza- a przede wszystkim zapierająca dech trasa do jeziora Loch Ness. Na miejsce docieramy przed południem mieszcząc sie w pierwszej dwudziestce :) Pogoda byłą niewiarygodnie ładna, słońce przypiekło nam wszystkim ramiona i noski ;) Cały dzień spędziliśmy na kocyku i zjedliśmy w kocu wymarzoną jajecznice- mmmm pycha :)Popijając tutejsze piwo witaliśmy wszystkich docierających na miejsce. Odpoczywaliśmy po dotychczasowych dzikich wojażach, regenerując siły. Wieczorem jak można by się było spodziewać impreza i oficjalne zakończenie Zlombola 2011.
29 07 2011 napisane przez: admin
0 komentarze

nick:
mail: (opcjonalnie)

smile:

smilewinkwassattonguelaughingsadangrycrying

| Nie pamiętaj mnie